Analityka behawioralna w dobie mobile first – jak łączyć dane z aplikacji i stron mobilnych?

03 marca, 2026

„To jest rok mobile” – słyszymy to od co najmniej 15 lat. Zdanie stało się memem, ale rzeczywistość biznesowa wcale nie jest zabawna. Ruch mobilny dawno przegonił desktop*, a podejście wielu firm do analityki zatrzymało się w erze dużych ekranów. W pogoni za „większą ilością danych” mierzymy każdy klik i każdy ruch palca po ekranie. Tylko że po stronie decyzji niewiele się zmienia. Koszyk dalej jest porzucany, a my nadal nie wiemy, dlaczego. Coraz wyraźniej widać, że problemem nie jest brak danych, tylko sposób, w jaki je czytamy.

Spis treści

Autorka: Paulina Walkowiak, CEO CUX

Syndrom cyfrowego zbieracza – dlaczego więcej danych nie znaczy lepiej?

Widzę powtarzający się schemat: zespół analityków otrzymuje zadanie „opomiarowania aplikacji”. W kodzie lądują tagi śledzące każde tapnięcie, przewinięcie, czas spędzony na ekranie. Baza danych puchnie, koszty rosną, dashboardy mnożą się, a Ty wciąż nie wiesz, dlaczego użytkownicy porzucają koszyk.

Problem leży w braku strategii. Analitycy działają w oderwaniu od teamów biznesowych, zerojedynkowo. Dostarczane są dane surowe, techniczne, które dla marketera pozostają nieczytelne. W takiej sytuacji to naturalne, że odsuwamy je na bok. Nie dlatego, że ich nie chcemy, tylko dlatego, że nie wiemy, jak je czytać. Wolimy trzymać się sprawdzonych rozwiązań, nawet jeśli już przestają działać.

Z perspektywy ROI różnica między firmą, która nie zbiera danych, a firmą, która zbiera wszystko i nie wyciąga z tego wniosków… bywa zaskakująco niewielka. Ale tylko dlatego, że w obu przypadkach finalnie decyzje zapadają po omacku.

Zmiana wymaga przesunięcia perspektywy. Zamiast pytać „co możemy zmierzyć?”, zacznij od pytania „jaki problem biznesowy chcemy rozwiązać?”. Dopiero odpowiedź na to pytanie definiuje, które dane są faktycznie potrzebne. Jeśli Twoje raporty nie dają jasnej odpowiedzi na pytanie „co mam jutro poprawić w aplikacji?”, to znaczy, że marnujesz zasoby.

 

Strategia Cross-Channel: Mobile Web buduje intencję, aplikacja buduje lojalność

Jednym z największych wyzwań, jakie obserwuję pracując z klientami, jest zrozumienie roli poszczególnych kanałów. Przez lata strona mobilna i aplikacja były traktowane jak dwa bardzo podobne kanały. Dopiero kiedy patrzymy na nie przez pryzmat zachowań użytkowników, widać, jak różne pełnią role i jak mocno wpływa to na konwersję.

Dwa światy, różne cele

Mobile web i aplikacja mobilna pełnią zupełnie różne funkcje w ścieżce klienta. Spójrz na to z perspektywy jobs-to-be-done:

Mobile web to narzędzie eksploracji. Użytkownik trafia na nią z wyszukiwarki, reklamy czy social media, przegląda ofertę, porównuje produkty, buduje intencję zakupu.

Aplikacja mobilna to przestrzeń dla lojalnych klientów. Ktoś, kto instaluje Twoją aplikację, zazwyczaj już Cię zna. Tutaj walczysz o retencję i LTV, czyli Life Time Value – wartość, jaką klient generuje dla firmy przez cały okres relacji z marką.

Case: Sinsay i siła lojalności w aplikacji

W analizach zachowań użytkowników w e-commerce regularnie powtarza się ten sam schemat. Aplikacja stopniowo przejmuje funkcję kanału lojalnościowego.

Świetnym przykładem jest strategia marki Sinsay (grupa LPP), którą analizowaliśmy w CUX [1]. W 2022 roku aplikacja Sinsay generowała już 30% zamówień e-commerce marki [2], dziś generuje ona średnio 70% sprzedaży online [3].

Co odkryliśmy? Prawie połowa wszystkich wizyt w aplikacji Sinsay to wizyty lojalnościowe. Użytkownicy przychodzą po kupony, punkty, zdrapki i nagrody. To zaangażowani klienci z wysoką intencją zakupową [4].

Ten przykład dobrze pokazuje szerszą zależność widoczną także w innych projektach. Aplikacja porządkuje powtarzalne interakcje i wzmacnia relację z marką, zamiast przejmować rolę eksploracyjną strony mobilnej.

Koszyk jako marker intencji

W tym kontekście zmienia się również znaczenie koszyka. W środowisku mobilnym coraz częściej pełni on funkcję sygnału intencji. W przypadku naszego case study to właśnie on okazał się kluczowym wskaźnikiem odróżniającym przypadkowe wizyty od sesji zakupowych. 

Produkty trafiają do koszyka po obejrzeniu zdjęć i szczegółowych opisów. Sam widok bywa traktowany jak lista zapisanych wyborów, do której użytkownicy wracają w kolejnych wizytach. Taki schemat sygnalizuje zaangażowanie i gotowość do dalszych decyzji.

W danych widać także powroty na ekran potwierdzenia zamówienia po zakończeniu transakcji. Użytkownicy szukają jasnego sygnału, że proces przebiegł poprawnie. Ten typ zachowania często prowadzi do drobnych korekt w interfejsie, które poprawiają poczucie kontroli i bezpieczeństwa.

Niespójność doświadczeń zabija LTV

Jednym z najpoważniejszych błędów jest traktowanie strony mobilnej i aplikacji jako dwóch osobnych produktów z osobnymi standardami UX. Użytkownik, który przyzwyczaił się do nawigacji w przeglądarce, a następnie pobiera aplikację i napotyka zupełnie inną logikę interfejsu, frustruje się. 

Ta frustracja przekłada się bezpośrednio na LTV. Jeśli Twoja strona www obiecuje coś, czego aplikacja nie dowozi, klient poczuje się oszukany.

Rozwiązaniem jest projektowanie obu kanałów jako spójnego ekosystemu – ze zsynchronizowanym koszykiem, spójnym chatbotem i intuicyjną nawigacją niezależnie od punktu styku.

 

#AnywhereCommerce to obietnica wygody, którą składasz swojemu klientowi. Jeśli na Twojej stronie mobilnej budujesz intencję zakupu, a w aplikacji ją domykasz, musisz zadbać o to, by te dwa światy mówiły tym samym głosem. Dzięki synergii działań online i offline (omnichannel) tworzysz ekosystem, w którym klient czuje się „zaopiekowany” niezależnie od urządzenia.

Experience Metrics – jak wykryć frustrację użytkownika, zanim porzuci koszyk?

Tradycyjna analityka powie Ci „ile” osób wyszło ze strony. Ale to za mało. Musisz wiedzieć „dlaczego”. Na małym ekranie emocje są skondensowane. To, co na desktopie kończy się zawahaniem, w mobile często prowadzi do zamknięcia aplikacji i przerwania procesu.

Wzorce frustracji do monitorowania

Oto sygnały ostrzegawcze, które pomagają ratować konwersję:

Rage Click – wielokrotne, szybkie kliknięcia w ten sam element. Klasyczny sygnał, że przycisk jest za mały, nieaktywny lub użytkownik oczekuje interakcji, której nie ma w desgnie. W aplikacjach mobilnych to jeden z najczęstszych problemów, wynikający często z niedostosowania elementów dotykalnych do palca użytkownika. Każdy Rage Click to sygnał, że właśnie tracisz pieniądze.

Zooming – jeśli użytkownik musi powiększać treść, oznacza to, że nie została ona dostosowana do urządzeń mobilnych. To może być zbyt mała czcionka, niedostosowane zdjęcia produktów lub layout zaprojektowany z myślą o desktopie. W świecie RWD powiększanie ekranu to błąd.

Chaotic Movement – chaotyczne ruchy po ekranie, szybkie przewijanie w górę i w dół, skakanie po menu. Świadczą o zagubieniu użytkownika. Nie wie, gdzie kliknąć, żeby przejść dalej. Skomplikowana nawigacja aplikacji generuje ten wzorzec szczególnie często.

Backtrack Loops (pętle powrotów) – użytkownik wielokrotnie cofa się w procesie zakupowym. Wchodzi do koszyka, wraca do produktu. Może to świadczyć o błędzie technicznym, ale częściej o braku informacji potrzebnej do podjęcia decyzji. Analizując te momenty, często odkrywamy, że klient ląduje w miejscu, w którym nie planował się znaleźć.

Wolne ładowanie elementów – na mobile każda sekunda opóźnienia kosztuje konwersję [5]. Użytkownicy są znacznie mniej cierpliwi niż na desktopie, a wolno ładujące się zdjęcia produktów czy przyciski działające z opóźnieniem generują porzucenia.

Nachodzenie elementów – w różnych rozdzielczościach ekranów elementy interfejsu mogą na siebie nachodzić, uniemożliwiając korzystanie z funkcjonalności. To problem szczególnie bolesny, bo często pozostaje niewidoczny w standardowych testach.

Lista wzorców frustracji jest znacznie dłuższa. Mimo że mobile commerce ma już ponad 15 lat, wciąż stanowi wyzwanie nawet dla najbardziej doświadczonych zespołów. Kluczem jest systematyczne monitorowanie i reagowanie na wykryte problemy.

 

Analityczny workflow w praktyce – od chaosu do konkretnych wniosków

Oglądanie tysięcy nagrań wizyt brzmi jak dobrze zaplanowana analiza, ale takie działanie w praktyce rzadko prowadzi do decyzji. Dlatego potrzebny jest uporządkowany proces.

Krok 1: Weryfikacja celów kanałów

Zacznij od podstawowego pytania: jakie cele pełni strona webowa, a co dzieje się w aplikacji mobilnej? Często oczekiwania organizacji są podobne dla obu kanałów, ale jobs-to-be-done klienta – zupełnie rozbieżne. Ustal to na starcie, zanim zaczniesz analizować dane.

Krok 2: Budowanie User Flows

Zmapuj rzeczywiste ścieżki użytkowników w obu kanałach. Analiza pokaże, na których krokach proces przebiega inaczej na mobile i desktop oraz gdzie pojawiają się największe spadki przejść między kolejnymi etapami. Te punkty wymagają dalszej analizy jakościowej.

Krok 3: Eliminacja szumu informacyjnego

To kluczowy krok. Masz tysiące nagrań wizyt i heatmapy dla każdego ekranu? Filtruj je strategicznie. Skup się na wąskich gardłach: sesje z błędami, porzucone koszyki, użytkownicy z wykrytymi wzorcami frustracji. Ustaw filtr: „Pokaż mi tylko wizyty z porzuconym koszykiem, w których wystąpił Rage Click”. Zbyt szeroki zakres analizy rozprasza uwagę i utrudnia przejście od obserwacji do decyzji.

Krok 4: Analiza lejka (Waterfall)

Porównaj konwersję na poszczególnych etapach ścieżki zakupowej między aplikacją a stroną mobilną. Gdzie aplikacja radzi sobie lepiej? Gdzie gorzej? To pozwala zidentyfikować konkretne miejsca do optymalizacji.

Krok 5: Od obserwacji do rekomendacji

Zanim wdrożysz kosztowne poprawki w kodzie aplikacji, postaw hipotezę na podstawie danych behawioralnych. Zweryfikuj, czy proponowana zmiana faktycznie rozwiązuje problem, bez angażowania całego zespołu developerskiego.

 

Biznesowe ROI – od danych do wzrostu przychodów

Przejście z analityki ilościowej na jakościową ma bezpośrednie przełożenie na przychody.

Skracanie Time to Conversion

Każda usunięta blokada na mobile skraca czas do konwersji. Rossmann, analizując zachowania użytkowników z CUX, zidentyfikował, że 40% klientów nie zauważało przycisku akceptacji regulaminu. Mała zmiana eliminująca ten problem podniosła konwersję o 2 punkty procentowe [6]. W innym przypadku wykryto, że nieklikalny banner reklamowy generuje frustrację użytkowników (rage clicks). Szybka zmiana na wersję klikalną poprawiła zaangażowanie w kampanię.

Automatyzacja wniosków z Insight Assistant

Praca z danymi behawioralnymi może przyjmować różne formy. Część zespołów opiera się na ręcznej analizie nagrań i heatmap, inne budują własne reguły i modele interpretacji. Coraz częściej pojawiają się też rozwiązania, które wspierają ten proces automatycznie.

W CUX jednym z takich rozwiązań jest Insight Assistant, który działa jak analityk na żądanie – zamienia surowe dane w konkretny plan działania [7].

Jak to działa? Weźmy heatmapę. Sama wizualizacja pokazuje miejsca interakcji, ale nie odpowiada na pytanie, co one oznaczają. Ale czy skupisko kliknięć oznacza zainteresowanie, frustrację czy zagubienie? Insight Assistant rozróżnia te sytuacje i generuje strukturalny raport: obserwacje (co się dzieje), insighty (co to znaczy dla biznesu) i rekomendacje (co zrobić) [7].

Przykład? Heatmapa pokazuje kliknięcia na obrazek, który nie jest interaktywny. Insight Assistant diagnozuje: „Użytkownicy traktują ten element jako klikalny. To generuje frustrację i może blokować konwersję. Quick Win: dodaj interakcję do obrazka.” 

To podejście nie zastępuje analitycznego myślenia zespołu, ale pomaga szybciej przejść od danych do konkretnych decyzji i działań.

Zmiana paradygmatu: od channel-centred do user-centred

Najważniejsza zmiana zaczyna się w sposobie myślenia. Zamiast patrzeć na kanały jako odrębne byty, zaczynamy widzieć użytkownika, który płynnie się między nimi porusza.

Tradycyjnie organizacje myślą w kategoriach kanałów: „mamy stronę mobilną i aplikację”. Podejście user-centred odwraca tę perspektywę: „mamy użytkownika, który porusza się między kanałami”. Ta zmiana wymusza integrację danych, wspólne KPI i projektowanie doświadczeń jako ciągłości, a nie osobnych bytów.

Zamiast dążenia do bycia data-driven upewnijmy się, że pozyskujemy insighty, które wprowadzamy w życie. Czas sprawić, by dane wreszcie zaczęły dla Ciebie pracować, dostarczając odpowiedzi, inspirując do zmian i budując przewagę opartą na zrozumieniu, a nie na przypuszczeniach.

 

Key Takeaways

  • Jakość > ilość. Zbieranie wszystkich eventów bez strategii to koszt, nie inwestycja. Skup się na danych, które wspierają konkretne decyzje biznesowe.
  • Strategia Cross-Channel. Mobile web buduje intencję i pozyskuje nowych użytkowników, aplikacja lojalizuje i zwiększa LTV. Projektuj oba kanały zgodnie z ich funkcją.
  • Lojalność napędza aplikację. W wielu projektach aplikacja skupia użytkowników powracających, którzy szybciej podejmują decyzje zakupowe. Projektuj aplikację pod scenariusze powrotów.
  • Monitoruj Rage Clicks, Zooming, Chaotic Movement i Backtrack Loops – wykrywają frustrację szybciej niż spadki w raportach sprzedażowych.
  • Automatyzacja z AI. Analiza zachowań ujawnia powtarzalne wzorce w wielu sesjach. Automatyzuj ich identyfikację, zamiast analizować pojedyncze zdarzenia.
  • User-centred, nie channel-centred. Użytkownik porusza się między kanałami. Projektuj doświadczenia jako spójną całość.

*Statista, „Percentage of mobile device website traffic worldwide”, 2024

Zero, 1st, 2nd, 3rd… Jak odnaleźć się w świecie danych?

23 czerwca, 2025

Co wiesz o zero, first, second i third party data? Jakie są różnice, możliwości zastosowania, a także korzyści i wyzwania związane z poszczególnymi typami danych? W tym artykule odpowiadamy na te i wiele innych pytań, biorąc pod uwagę dwie perspektywy – marketera i konsumenta.

Spis treści

Z perspektywy marketera pokażę Ci, jak wykorzystać różne typy danych do tworzenia skutecznych strategii marketingowych. Przedstawię także korzyści i wyzwania związane z danymi oraz podam przykłady, jak możesz wykorzystać dane do lepszego zrozumienia i zwiększenia zaangażowania Twoich klientów.

Z drugiej strony, zaprezentuję te same typy danych z perspektywy konsumenta. Które informacje są dla nich najważniejsze? Jakie mają obawy dotyczące prywatności i jakie korzyści mogą czerpać z lepszej personalizacji doświadczeń? 

Dzięki spojrzeniu na to zagadnienie z dwóch perspektyw – zarówno marketera, jak i konsumenta – lepiej zrozumiesz dynamikę danych w kontekście marketingu. Poznasz także wszystkie korzyści, wyzwania i implikacje związane z ich wykorzystaniem. So let’s get this data party started 🙂

Dane z perspektywy marketera

Dane zero-party

Definicja:

Zero-party data są traktowane jak „Święty Graal” lub określane jako „przyszłość marketingu”. Dane zero-party nie opierają się na źródłach zewnętrznych, nie wymagają też analizy i wnioskowania o preferencjach użytkownika, ponieważ użytkownik sam, aktywnie i dobrowolnie udostępnił je firmie.

Przykłady danych typu zero-party:

  • dane udostępniane przez klientów za pośrednictwem quizów, ankiet, sondaży lub formularzy do zbierania opinii,
  • dane dotyczące preferencji, takie jak ulubione produkty lub usługi, dostarczone np. przez centrum preferencji,
  • dane pochodzące z interakcji inicjowanych przez klientów, takie jak oceny lub recenzje produktów,
  • informacje z formularzy opt-in, w których klienci podają dane w zamian za korzyści lub nagrody.

Korzyści:

Dane zero-party pochodzą bezpośrednio od klientów i jest mniej prawdopodobne, że będą nieaktualne lub niedokładne. Ponadto umożliwiają realną personalizację, co skutkuje bardziej dostosowaną komunikacją wyższej jakości. 

Wyzwania: 

  • Największym wyzwaniem dla wzrostu dostępu do danych zero-party jest to, że oceny zaufania konsumentów pozostają niskie. Według Salesforce, 74% konsumentów uważa, że firmy gromadzą więcej danych osobowych, niż potrzebują, a 61% uważa, że firmy nie są przejrzyste w zakresie wykorzystania danych osobowych.
  • Organizacje muszą zdobywać zaufanie użytkowników, wykazując przejrzystość i szanując prywatność we wszystkich kanałach komunikacji. Klienci będą gotowi udostępniać swoje dane w zamian za rabaty, rekomendacje produktów i inne korzyści dopiero wtedy, gdy będą mieli konsekwentnie pozytywne doświadczenia z marką.

Dane first-party

Definicja:

First-party data są pozyskiwane w najbardziej bezpośredni sposób po danych zerowych. Są to dane, które firma gromadzi od swoich klientów lub od osób, które odwiedzają jej strony internetowe czy korzystają z aplikacji. Na przykład, jeśli kupujesz coś w sklepie internetowym i podajesz swoje imię, adres e-mail i preferencje, to te informacje stają się danymi first-party dla tego sklepu. Te dane są cenne, ponieważ pochodzą bezpośrednio od użytkowników i mogą być wykorzystywane przez firmę do lepszego zrozumienia swoich klientów oraz do personalizowania ofert i doświadczeń.

Przykłady danych typu first-party:

  • dane zebrane z analityki internetowej, takie jak odsłony stron, czas trwania sesji, aktywność na poszczególnych stronach,
  • historia zakupów online, w tym ilość i typ zakupionych produktów czy kwoty transakcji,
  • dane dotyczące korzystania z aplikacji mobilnych, takie jak zakupy w aplikacji, częstotliwość korzystania,
  • dane zebrane z profili w mediach społecznościowych, takie jak komentarze, polubienia, udostępnienia i obserwacje,
  • dane dotyczące otwarć, kliknięć e-maili, odpowiedzi na kampanie marketingowe.

Korzyści:

Dane first-party są najbardziej przydatne w ujęciu zbiorczym, które umożliwia łączenie wielu punktów danych do tworzenia profili klientów. Dzięki nim możesz precyzyjnie targetować i personalizować działania marketingowe oraz grupować informacje w celu tworzenia większych anonimowych profili demograficznych.

Niektóre z głównych zastosowań i korzyści danych first-party obejmują:

  • lepszą segmentację różnych grup klientów według zainteresowań, danych demograficznych, produktów, przeglądanych stron itp.,
  • wyższą jakość potencjalnych klientów,
  • niższe wskaźniki rezygnacji z subskrypcji,
  • lepsze współczynniki konwersji,
  • zwiększone przychody,
  • remarketing,
  • optymalizację działań marketing automation.

Wyzwania:

  • Firmy muszą uzyskać zgodę na gromadzenie i wykorzystywanie tych danych za pośrednictwem plików cookie i innych technologii śledzenia na stronach internetowych. 
  • Kraje na całym świecie wdrażają i wzmacniają przepisy dotyczące prywatności, aby zapewnić konsumentom większą kontrolę nad ich danymi osobowymi. Tak – to te wyskakujące przy każdej wizycie na stronie okienka ze zgodą 😉

Dane second-party

Definicja:

Second-party data to informacje o użytkownikach, które firma uzyskuje bezpośrednio od innej firmy lub partnera biznesowego. Dane tego rodzaju są często wymieniane między firmami, które współpracują, ale nie są bezpośrednimi konkurentami. Na przykład: strona internetowa z rezerwacjami podróży może udostępniać swoje dane sieci hoteli, zapewniając wgląd w preferencje klientów dotyczące podróży. Takie partnerstwo pozwala obu firmom korzystać z lepszych jakościowo danych.

Przykłady danych typu second-party: 

  • dane dotyczące sprzedaży, które sprzedawcy detaliczni udostępniają producentom w celu optymalizacji oferty produktów,
  • odpowiedzi na ankiety od zaufanego partnera,
  • dane demograficzne klientów od organizacji partnerskiej,
  • dane uzyskane w wyniku sponsorowania wydarzeń lub webinarów, które przyciągają wspólną grupę docelową,
  • dane udostępniane między firmami z tej samej branży, ale z różnymi celami rynkowymi, takimi jak np. linie lotnicze i wypożyczalnie samochodów.

Korzyści:

  • Gromadzenie danych innych firm umożliwia dostęp do wysokiej jakości informacji, które zostały zebrane bezpośrednio przez inną organizację (dostęp do danych first-party partnera). Pozyskując dane od firm o komplementarnej działalności, możesz uzyskać lepszy wgląd we wspólną bazę klientów, co byłoby niemożliwe przy korzystaniu wyłącznie z własnych danych.
  • Na przykład: jeśli dealer samochodowy dzieli się z firmą ubezpieczeniową danymi na temat rodzajów sprzedawanych pojazdów i danych demograficznych klientów, firma ubezpieczeniowa może wykorzystać te dane do dostosowania swoich pakietów ubezpieczeniowych i cen. To nie byłoby możliwe przy użyciu wyłącznie jej własnych danych dotyczących szkód.

Wyzwania:

  • Firmy muszą zapewnić, że dane stron trzecich są zgodne z przepisami dotyczącymi prywatności, aby uniknąć kar za naruszenie RODO i innych regulacji, w zależności od lokalizacji użytkowników.
  • Istnieje również ryzyko, że udostępnione dane mogą nie być w pełni istotne lub dokładne dla konkretnych potrzeb firmy otrzymującej, co może ograniczyć ich użyteczność. Zależność od zewnętrznego źródła danych może być ryzykowna, zwłaszcza w przypadku zmiany lub zakończenia partnerstwa.

Third-party data

Definicja:

Ostatni typ danych, czasami określany również jako dane zewnętrzne, zagregowane lub zakupione. Są gromadzone przez firmy, które się w tym specjalizują – możesz nabyć je od firm trzecich, niezwiązanych bezpośrednio z Twoim biznesem, ani z Twoimi partnerami.

Przykłady danych third-party:

  • informacje demograficzne zakupione od firm zajmujących się agregacją danych, 
  • dane dotyczące zainteresowań i zachowań pozyskane od brokerów danych,
  • dane dotyczące zamiaru zakupu od firm zajmujących się badaniami rynku,
  • dane dotyczące nastrojów w mediach społecznościowych zebrane przez firmę zajmującą się social listeningiem,
  • historia przeglądania i dane dotyczące zachowań online, gromadzone przez sieci reklamowe.

Korzyści:

  • Gromadzenie danych pochodzących od podmiotów zewnętrznych zapewnia obszerny wgląd w rynek, oferuje szerokie spojrzenie na trendy i zachowania konsumentów. 
  • Ponadto dane pochodzące od osób trzecich są często tańsze w porównaniu z przeprowadzaniem dogłębnych badań podstawowych, co czyni je opłacalną opcją pozyskiwania informacji rynkowych. Pomaga również w analizie konkurencji, oferując wgląd w działania konkurencji i benchmarki branżowe.

Wyzwania:

  • W przypadku danych zewnętrznych firma, która je wykorzystuje, często nie zna źródła (lub źródeł) tych danych, ich dokładności, aktualności czy innych ważnych kryteriów, aby całkowicie na nich polegać.
  • Przy dużej ilości i różnych źródłach jakość i trafność danych może być ograniczona. Na małą skalę dane te mogą być mniej przydatne dla firm, ponieważ niewiele mówią o tym, kim jest użytkownik lub jakie są jego preferencje.
  • Konkurenci również mogą kupować i wykorzystywać dokładnie te same dane, co oznacza, że firma nie ma przewagi konkurencyjnej w przeciwieństwie do danych typu zero i first-party. 

Podsumowanie

Dane second i third party mogą być przydatne, ale dane zero i first-party są wyjątkowo ważne i cenne. Wraz z planowanym wycofaniem przez Google plików cookie third-party i ulepszeniem funkcji prywatności w przeglądarce Chrome, zmienia się krajobraz Internetu. 

Firmy, które mają dostęp do wysokiej jakości danych własnych (zero i first), będą coraz bardziej wyprzedzać tę konkurencję, która ich nie zbiera. 

Drogi marketerze – jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, to najwyższy czas, aby wdrożyć np. marketing automation i zacząć gromadzić dane zero i first party.

Dlaczego temat danych mieści się w obszarze Anywhere Commerce?

Anywhere Commerce zakłada, że klient może rozpocząć i zakończyć zakup w dowolnym miejscu – w aplikacji, sklepie stacjonarnym czy w mediach społecznościowych – a marka ma obowiązek zapewnić mu spójne i trafne doświadczenie na każdym z tych etapów. Właśnie tu kluczową rolę odgrywają dane:
 
🟣 Zero- i first-party data dostarczają pewnych, aktualnych informacji bezpośrednio od użytkownika, pozwalając precyzyjnie personalizować ofertę i komunikację w czasie rzeczywistym, niezależnie od kanału.

🟣 Second- i third-party data poszerzają obraz o kontekst zewnętrzny – preferencje, trendy, zachowania w pokrewnych usługach – co umożliwia lepsze dopasowanie treści, gdy klient przeskakuje między punktami styku.

 

Dane z perspektywy konsumenta

Jak rodzaje danych widzą konsumenci? Czy interesujemy się tym,  jak nasze dane są przetwarzane i do czego wykorzystywane? Postaram się wytłumaczyć to w przystępny sposób. Wyobraź sobie, że idziesz na imprezę… W końcu to wielkie data party 😉

Zero-party data

Przychodzisz na imprezę i to Ty decydujesz, co chcesz powiedzieć o sobie innym gościom. To są właśnie dane zero party – informacje, które podajesz sam, dobrowolnie. Dzięki nim ludzie mogą Cię poznać, dowiedzieć się co lubisz i co Cię interesuje, ale także – wykorzystać te dane ze szkodą dla Ciebie. 

Korzyści:

  • Personalizacja – dzięki temu, że dzielimy się informacjami o sobie, dostajemy produkty i oferty idealnie dopasowane do naszego gustu czy potrzeb. 
  • Kontrola – masz kontrolę nad tym, co udostępniasz. Możesz wybrać, które informacje chcesz ujawnić, a które zachować dla siebie.

Obawy:

  • Zaufanie – musisz zaufać firmie, że Twoje dane nie zostaną użyte w sposób, który Ci nie odpowiada. 
  • Motywacja – firmy muszą nas przekonać, że warto dzielić się informacjami. To tak, jakby barman musiał nas przekonać, że jego drinki są naprawdę najlepsze.

First-party data

Teraz wyobraź sobie, że na tej samej imprezie zostawiasz swoją kurtkę w szatni, a torebkę przy zarezerwowanym stoliku. To Twoje dane first party – ślady, które zostawiasz na stronie internetowej czy w aplikacji mobilnej. Z jednej strony nie chcesz, żeby ktoś grzebał w Twoich rzeczach, z drugiej – jeśli barman rozpoznaje kurtkę i torebkę, to właśnie dzięki tym informacjom zna Twój ulubiony drink i przygotuje go, zanim o niego poprosisz. Całkiem fajnie, prawda? Ja mam tak w lokalnej piekarni. Wchodzę, ekspedientka mnie rozpoznaje i pyta: „3 słoneczka krojone”? Kluczem jest zaufanie, że nasze dane są w dobrych rękach i zostaną użyte, by uczynić nasze doświadczenie jeszcze bardziej spersonalizowanym.

Korzyści:

  • Dokładność – dane są zbierane bezpośrednio z naszych działań online, więc są bardzo dokładne i mogą prowadzić do lepszych rekomendacji. To tak, jakby barman obserwował nasze zachowania na imprezie i wiedział, kiedy potrzebujemy kolejnego drinka.
  • Bezpieczeństwo – dane są przechowywane przez firmę, z którą mamy bezpośredni kontakt, co może zwiększać nasze poczucie bezpieczeństwa.

Obawy:

  • Prywatność – istnieje ryzyko, że nasze dane będą używane w sposób, który narusza naszą prywatność. To tak, jakby barman opowiadał innym gościom o naszych tańcach na parkiecie.
  • Przejrzystość – firmy muszą być transparentne co do tego, jakie dane zbierają i jak je wykorzystują. To tak, jakby barman musiał nas informować, że obserwuje nasze ruchy, aby lepiej nam służyć.

Second-party data

Przychodzisz na imprezę z kumplem, który przedstawia Cię gospodarzowi. To są dane second party – informacje o Tobie, które inna firma (czyli Twój kumpel) przekazuje gospodarzowi (inna firma). Możesz się trochę obawiać, że kumpel powie coś, co wolisz zachować dla siebie, ale jeśli dzięki temu gospodarz wie, jak Cię ugościć, to czemu nie? Jeśli firmy, z których korzystamy, dzielą się danymi, a my widzimy, że dostajemy lepsze oferty czy usługi, to jesteśmy bardziej skłonni danymi się dzielić. 

Korzyści:

  • Rozszerzone informacje – dzięki współpracy między firmami możemy otrzymywać lepiej dopasowane oferty. To tak, jakby nasz kumpel przedstawiał nas gospodarzowi, który już wie, co lubimy.
  • Lepsza personalizacja – dzięki dodatkowym danym, firmy mogą tworzyć bardziej personalizowane doświadczenia.

Obawy:

  • Zgoda – musimy wiedzieć, że nasze dane są udostępniane i wyrazić na to zgodę. To tak, jakbyśmy musieli wiedzieć, że nasz kumpel zamierza przedstawić nas gospodarzowi.
  • Prywatność – istnieje ryzyko, że nasze dane mogą być udostępniane zbyt szeroko. To tak, jakby nasz kumpel opowiedział o nas więcej, niż byśmy chcieli.

Third-party data

I na koniec: na imprezę przychodzi tajemniczy gość, który wie o Tobie więcej, niż byś się spodziewasz. To są dane third party – informacje, które zbierają o nas różne firmy, nawet te, z którymi nie mamy bezpośredniego kontaktu. To trochę przerażające: tak, jakby ktoś znał Twoje wszystkie ulubione drinki, chociaż nawet go nie znasz. Ale jeśli ten tajemniczy gość sprawia, że impreza staje się jeszcze lepsza – np. dostajesz dokładnie te przekąski, które lubisz – czy to coś złego? Oczywiście, chcemy mieć pewność, że nasze dane są bezpieczne i używane w sposób, który akceptujemy.

Korzyści:

  • Szeroka wiedza – firmy mogą korzystać z bogatej bazy danych, aby lepiej targetować reklamy. To tak, jakby tajemniczy gość wiedział o Tobie wszystko i zaplanował wymarzoną przez Ciebie imprezę.
  • Lepsze oferty – dzięki zaawansowanym analizom, możemy otrzymywać oferty i produkty, które naprawdę nas interesują.

Obawy:

  • Prywatność – nasze dane są zbierane przez firmy, których nie znamy, co może budzić obawy. To tak, jakby tajemniczy gość wiedział o nas rzeczy, których nigdy mu nie powiedzieliśmy.
  • Zgoda – firmy muszą uzyskać naszą zgodę na korzystanie z naszych danych. To tak jakby tajemniczy gość musiał zapytać nas, czy może o nas wypytywać innych i obserwować na imprezie.

Podsumowanie

Tak oto na wielkiej imprezie danych każdy typ danych ma swoje miejsce i swoje znaczenie. Jako konsumenci chcemy czuć się bezpiecznie i mieć kontrolę nad tym, co o nas wiadomo. Z drugiej strony, doceniamy, gdy firmy wykorzystują dane, aby uczynić nasze doświadczenia lepszymi i bardziej dopasowanymi do naszych potrzeb.

Dla firm kluczem jest transparentność i szacunek dla prywatności klientów: informowanie konsumentów o tym, jakie dane zbierają i jak je wykorzystują. Zalecane jest personalizowanie ofert i usług, ale należy pamiętać, że zaufanie konsumenta jest najważniejsze. Jeśli to się uda, wszyscy będą się świetnie bawić na tej wielkiej imprezie danych!

Key Takeaways

 

Rodzaj danych Dane zero-party Dane first-party Dane second-party Dane third-party
Definicja Dane udostępniane świadomie i bezpośrednio przez użytkownika. Dane zbierane niejawnie od użytkownika na podstawie jego zachowania. Dane uzyskane bezpośrednio od innej organizacji. Dane kupowane lub zbierane ze źródeł zewnętrznych.
Zbieranie Dobrowolne ankiety klientów, formularze, quizy. Analiza stron internetowych, dane CRM, historia transakcji. Bezpośrednio od organizacji partnerskiej lub dostawcy. Zbierane przez dostawców danych, technologie śledzenia stron trzecich.
Przykłady Ustawienia preferencji, odpowiedzi na ankiety, opinie klientów. Dane przeglądania, historia zakupów, dane konta, adres e-mail. Udostępnione dane klientów od partnera biznesowego. Dane demograficzne, dane behawioralne, zamiary zakupowe.
Dokładność Zazwyczaj bardzo wysoka ze względu na bezpośredni wkład użytkownika. Wysoka, odzwierciedla rzeczywiste zachowania i preferencje klientów. Zmienna, zależna od dokładności danych partnera. Niska, często wymaga weryfikacji i przetwarzania.
Poziom świadomości konsumentów Wysoki, ponieważ użytkownicy świadomie udostępniają dane. Umiarkowany, często zbierane podczas interakcji. Niski do umiarkowanego, zależny od przejrzystości partnerstwa. Często niski, ponieważ użytkownicy nie są świadomi zbierania danych.

 

Najczęstsze problemy użytkowników po przesiadce na Google Analytics 4

02 sierpnia, 2023

Minęło już kilka tygodni odkąd Universal Analytics (GA3) przestał procesować nowe dane, a jego dotychczasowi entuzjaści musieli przejść na nową wersję usługi lub poszukać alternatywy. W dzisiejszym artykule rozwiewamy najczęstsze wątpliwości, z którymi zgłaszają się do nas klienci przy okazji audytów GA4 (Google Analytics 4). Sprawdź, czy któryś z case’ów dotyczy również Ciebie!

Spis treści

„Gorsze wyniki w GA4 niż w GA3”, czyli porównywanie danych między usługami

Wygląda na to, że jednym z pierwszych odruchów świeżo upieczonych użytkowników GA4 jest porównywanie danych skonfigurowanej usługi z danymi w Universal Analytics. Oczywiście nie jest to zła praktyka, ale trzeba pamiętać przy tym o trzech bardzo ważnych kwestiach.

  • Nie każde dane i wymiary w GA4 są tożsame z tymi w GA3, nawet jeśli nazywają się tak samo. Świetnym tego przykładem są Użytkownicy. W Universal Analytics oznaczają oni całkowitą liczbę osób, które odwiedziły Twoją stronę. W GA4 z kolei Użytkownicy to tylko te osoby, które odbyły sesję z zaangażowaniem, czyli tak naprawdę Aktywni użytkownicy. Zanim więc zaczniesz analizować i porównywać, koniecznie zapoznaj się z dokumentacją Google, w której wszystkie dane i wymiary są jasno i konkretnie zdefiniowane. Na supporcie możesz również sprawdzić, czego spodziewać się przy porównywaniu konkretnych danych między GA3 i GA4.
  • Obie usługi różnią się między sobą metodologią zbierania danych, a także atrybucją (czyli sposobem przypisywania udziału w konwersji reklamom, kliknięciom itp.). GA4, w przeciwieństwie do GA3, potrafi łączyć dane z aplikacji i witryn www, a tym samym dokładniej śledzić liczbę użytkowników i ich ścieżkę do konwersji. W raportach standardowych Universal Analytics jedynym dostępnym modelem atrybucji był model ostatniego kliknięcia niebezpośredniego. W GA4 raporty podstawowe opierają się na dwóch modelach atrybucji: ostatnie kliknięcie i pierwsze kliknięcie. Dodatkowo można również przyjrzeć się zebranym danym z perspektywy atrybucji opartej na danych.
  • Dane Google Analytics 4 mogą pojawić się w panelu nawet z 48-godzinnym opóźnieniem. W GA3 czas oczekiwania zazwyczaj wynosił tylko kilka godzin.

Często zdarza się, że lista przewag GA4 nad GA3 wprowadza użytkowników nowej usługi w błędne przeświadczenie – „liczby powinny być wyższe, lepsze”. Fakt, że GA4 mierzy dokładniej, nie oznacza, że wyniki powinne być wyższe. Dla przykładu, wcześniej wspomniane łączenie danych dotyczących aplikacji i witryn www może skutkować mniejszą liczbą użytkowników w GA4. GA4 jest w stanie zidentyfikować osobę korzystającą z Twojej aplikacji i witryny www jako jednego użytkownika. GA3 w takiej sytuacji identyfikuje dwóch różnych użytkowników na dwóch różnych ścieżkach do konwersji.

Dobrym przykładem są również sesje – w tym przypadku ich liczba w GA4 również może być niższa niż w GA3. GA4 w odróżnieniu od Universal Analytics nie nalicza nowej sesji wraz z nadejściem północy, ani też wraz ze zmianą parametrów kampanii (wizytą z innego źródła przed upłynięciem limitu czasu wcześniejszej sesji).

Podsumowując, niższe nie znaczy gorsze i niekoniecznie jest rezultatem błędnej konfiguracji GA4. Nie zniechęcaj się, kiedy zobaczysz różne wyniki w obu usługach. Spróbuj na spokojnie znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy lub śmiało skonsultuj się z nami.

„Brak danych sprzedażowych”, czyli jak działa śledzenie e-commerce’u

Popularnym problemem wśród wdrażających GA4 jest również brak danych zakupowych. Najczęściej wynika on z pominięcia etapu konfiguracji śledzenia e-commerce’u lub ustawień niezgodnych z wymaganiami Google. Wdrażając usługę koniecznie sprawdź, jakie rozwiązania proponowane są w przypadku silnika sklepu, z którego korzystasz.

GA4 implementuje się w witrynie na kilka różnych sposobów, zależnie od możliwości:

  • poprzez gotową integrację w panelu sklepu (polega zazwyczaj na wpisaniu identyfikatora pomiaru usługi i zaznaczeniu kilku checkboxów),
  • poprzez zainstalowanie wtyczki, która wdraża na stronie warstwę danych (dataLayer) wraz z określonymi w dokumentacji Google zdarzeniami zakupowymi, następnie skonfigurowanie odpowiednich ustawień w Google Tag Managerze (GTM), dzięki którym dane o zdarzeniach będą wysyłane do GA4,
  • poprzez zaprojektowanie i wdrożenie dataLayeru przez programistów, a następnie bezpośrednie wysyłanie zdarzeń ze strony do GA4 lub wykorzystanie warstwy danych i wysyłanie zdarzeń do GA4 za pośrednictwem GTMa.

Jeśli w witrynie istnieje dataLayer, który był stworzony na potrzeby Universal Analytics, można go przemapować za pomocą GTMa i wykorzystać do konfiguracji GA4.

W sytuacji, kiedy śledzenie e-commerce zostało zaimplementowane, a w panelu nie pojawiają się dane o transakcjach lub/i przychodach, należy:

  • przeanalizować zgodność warstwy danych z dokumentacją Google dla GA4 (dataLayer dla GA3 posiadał inną strukturę),
  • sprawdzić, czy w zdarzeniach wysyłamy wszystkie wymagane parametry, w tym najważniejsze – wartość przychodu i kod waluty.

Warto pamiętać, że przesyłanie kodu waluty do GA3 nie było wymagane. W GA4 z kolei jest to informacja niezbędna, bez niej można zapoznać się jedynie z liczbą transakcji – bez wartości przychodów.

„Luka demograficzna”, czyli konfiguracja Google Signals

Ustawiając usługę GA4, należy przyjrzeć się wszystkim dostępnym opcjom w panelu administracyjnym. Pozostawienie niektórych z nich w trybie domyślnym może spowodować braki danych. Klienci zlecający audyt GA4 często podkreślają, że z niewiadomych przyczyn w raportach o użytkownikach nie wyświetlają się im żadne dane demograficzne. Dzieje się tak kiedy funkcja Google Signals, odpowiedzialna między innymi za zbieranie tego typu danych, pozostaje wyłączona.

Warto pamiętać, że Google Signals służy także do bardziej precyzyjnych pomiarów związanych z osobami odwiedzającymi Twoją witrynę na różnych urządzeniach (cross-device tracking). Jeśli użytkownik wyświetlający Twoją stronę za pośrednictwem tabletu, smartfona, a następnie komputera jest zalogowany w Google, to GA4 zidentyfikuje go jako jednego użytkownika witryny na jednej ścieżce do konwersji.

Uruchomienie Google Signals ma jednak także swoje minusy, o czym należy pamiętać, decydując się na włączenie tej opcji. Kiedy na stronie www jest mały ruch, GA4 stosuje progowanie i nie wyświetla w raportach wszystkich danych w celu uniemożliwienia identyfikacji konkretnych użytkowników. Masz zatem do czynienia z klasyczną sytuacją „coś za coś”. Dobrze jest skonfrontować ze sobą wszystkie za i przeciw dla Google Signals, a następnie podjąć przemyślaną decyzję.

Podsumowanie

Przyzwyczajenie się do nowej usługi Google Analytics po latach użytkowania GA3 z pewnością nie jest łatwe. Ważne, aby w razie wątpliwości dotrzeć do rzetelnej wiedzy i rozwiązać ewentualne problemy. GA4 w rzeczywistości jest solidnym narzędziem do analizowania ruchu w Twojej witrynie czy aplikacji i nieustannie jest udoskonalane. Nie mam żadnych wątpliwości, że warto je zaimplementować w przypadku każdego gracza online.

Pamiętaj o tym, aby:

  • przed wdrożeniem śledzenia e-commerce’u upewnić się, jaka metoda będzie odpowiednia dla silnika sklepu, którego używasz,
  • osoba zajmująca się implementacją śledzenia zdarzeń zakupowych była świadoma tego, że istnieją wymagania Google odnośnie formatu przesyłanych danych,
  • skrupulatnie przeanalizować wszystkie możliwe ustawienia w panelu GA4 – warto świadomie wybierać określone opcje/funkcje i wiedzieć, jakie rezultaty za sobą niosą,
  • podczas porównywania danych między usługami sprawdzić, co z czym można faktycznie porównać i skąd będą wynikały ewentualne różnice.